Prawnik, szef praktyki imigracyjnej i wsparcia inwestycyjnego Irena Najda spotkała się i rozmawiała z Oddem Holstem z Norwegii na potrzeby wideo blogu Expats in LVIV blog . Do Lwowa przyjechał trzy lata temu. Opowiedział o swoich pierwszych wrażeniach z ukraińskich dróg, o korupcji na świecie i na Ukrainie iw świecie oraz o tym, dlaczego zdecydował się zamieszkać we Lwowie.
Kancelaria „Migrate” świadczy pomoc prawną i porady prawne cudzoziemcom z prawie 85 krajów świata. Prawnicy nie tylko profesjonalnie wykonują swoją pracę, ale także interesują się życiem i sprawami swoich klientów. W końcu mogą opowiedzieć wiele ciekawych rzeczy o swoim kraju i jego obywatelach – tradycjach, zasadach biznesowych, polityce i prawie. Ponadto zawsze warto dowiedzieć się, dlaczego odnoszący sukcesy biznesmeni i pracownicy z innych dziedzin przenoszą się do pracy i mieszkają na Ukrainie. Dlatego Migrate postanowił stworzyć bloga wideo Expats in LVIV i rozmawiać na te tematy z gośćmi naszego miasta z innych krajów.
Irena Naida: Z czym kojarzy Ci się Lwów? Zwykle obcokrajowcy, którzy przyjeżdżają tu na weekend, kojarzą Lwów z pyszną kawą, antyczną architekturą i festiwalami ulicznymi. Mieszkańcy tutejsi mieszkańcy na stałe kojarzą swoje rodzinne miasto ze złymi drogami, wysokimi cenami i problemami z wywozem śmieci. A co z obcokrajowcami, którzy przyjechali tu po raz pierwszy na wakacje, ale zdecydowali się zostać na stałe. Zapytajmy o to naszego dzisiejszego gościa Odda Holsta. Odd przyjechał na Ukrainę trzy lata temu z Norwegii.
Irena Naida: Cześć, Dziwny! Co tam?
Odd Holst.: Cześć, dzięki, świetnie. Nawet więcej.
I. N.: A więc mieszkasz na Ukrainie od trzech lat. Pamiętasz swoje pierwsze wrażenia?
ON: Moje pierwsze wrażenie było fantastyczne. Powiedziałbym, że byłem w prawie każdym mieście w Europie. Oczywiście to nieprawda, ale byłem w większości miast w Europie. Jest wiele dobrych miast we Francji, Niemczech, Hiszpanii i Skandynawii. Kiedy przyjechałem tu po raz pierwszy samochodem, na granicy było trochę strasznie, bo jest dość stary, prawda? To nie było to, do czego byłem przyzwyczajony, bardzo bałem się złych dróg. A przedmieścia nie były wystarczająco ładne. Ale zwiedziłam starą część Lwowa – była fantastyczna i zrobiła pozytywne wrażenie. Natychmiast poczułem tę pozytywną wibrację. To jest miasto z wielką literą.
IN: Czy nie jesteś rozczarowany po tylu latach?
ON: Nie potrzebowałem dużo czasu na myślenie, zanim kupiłem tutaj swoje mieszkanie. Więc oczywiście wiedziałem, że to jest miejsce, w którym chcę zostać. Jestem emerytem, tutaj przechodzę na emeryturę. Nie mam ochoty jechać do Hiszpanii, jak wielu ludzi. Choć brzmi to dziwnie, ale to prawda. Czuję się tu znacznie lepiej niż na przykład w Hiszpanii. Wypróbowałem i mam się z czym porównać.
I.N.: Miło to słyszeć. Jeśli mówimy o ukraińskich tradycjach, czy są jakieś, które uważasz za dziwne?
ON: Tak, oczywiście! Różnili się od tradycji Europy Zachodniej. Istnieje wiele podobieństw i wystarczająco dużo różnic. Myślę, że oczywiście chodzi bardziej o życie kulturalne – jest bardziej wyrafinowane. Myślałem też o pewnych negatywnych rzeczach, takich jak korupcja, która jest jednym z problemów Ukrainy. Korupcja istnieje na całym świecie, ale tylko na wysokim poziomie. Na Ukrainie korupcja istnieje na wszystkich poziomach. Widzisz to, kiedy idziesz do szpitala. Płacisz lekarzowi.
IN: Czy zapłaciłeś lekarzowi? Możesz nam powiedzieć?
ON: Tak, spotkałem się z nim, kiedy przyjechałem po raz pierwszy. Byłem w szpitalu, kiedy miałem zapalenie oskrzeli, poszedłem z przyjaciółmi do lekarza. I w trakcie zdałem sobie sprawę, że kazano mi zapłacić lekarzowi pieniądze. Korupcja pokazuje niskie zarobki w porównaniu z innymi krajami, takimi jak ten, z którego pochodzę. To zupełnie inna kultura. Jeden z moich przyjaciół, Simon, wkrótce zostanie ojcem. I wiesz, cesarskie cięcie, czy jak to się nazywa, kiedy rodzi się dziecko, jest powszechne. Jest to postrzegane jako norma, a nie naturalny narodziny dziecka. To jest coś nowego. Simon mi powiedział, chociaż wiedziałem o tym wcześniej. Ta operacja ma wiele wspólnego z kwestią pieniędzy, ponieważ lekarz otrzymuje po takiej operacji więcej pieniędzy niż przy naturalnym urodzeniu dziecka.
Ale w Europie Zachodniej pytanie nie jest takie. Przeprowadzają tę operację tylko w sytuacji kryzysowej. Coś naprawdę złego musi się wydarzyć podczas porodu. Ale tutaj właśnie umówili się na wizytę, zrobili tę operację i dostali dziecko. To są zupełnie inne rzeczy. To jest negatyw.
IN: Ale co z pozytywnymi rzeczami? Czy oni tam są?
O.N.: Myślę, że pozytywny jest klimat miasta, połączenie tradycji, starożytności i nowoczesności. Ponieważ w wielu krajach, takich jak USA, są tylko nowoczesne rzeczy, tylko samochody. Wszystko jest nowoczesne. Nie ma kultury. Europa ma wiele kultur. Ale USA są straszne, nudne w porównaniu na przykład ze Lwowem.
I. N.: Lwów to miasto z duszą, prawda?
O.N.: Tak, we Lwowie jest tego dużo. Atmosfera, dusza miasta, wiele małych historii, których we współczesnych Niemczech nie ma lub których nie ma w ogóle w USA. Więc to są bardzo pozytywne rzeczy. Spróbuj znaleźć pieszych w USA. To jest niemożliwe! Prawie niemożliwe.
I.N.: Żadnych pieszych?
O.N.: Nie ma stref dla pieszych, jak w centrach wielu europejskich miast. Większość miast ma takie strefy dla pieszych. A we Lwowie duża część centrum przeznaczona jest wyłącznie dla pieszych. Oczywiście takie miasto staje się znacznie przyjemniejsze. I to bardzo dobrze.
I.N.: Miło to słyszeć! A mówiąc o rzeczach, które muszą się zmienić. Co Twoim zdaniem należy najpierw zmienić?
O. N.: Wiesz, problemem numer jeden na Ukrainie i myślę, że się ze mną zgodzisz, jest korupcja na wszystkich poziomach. Jest to poważny problem, ponieważ wpływa na wszystkie poziomy społeczeństwa.
Niskie płace są oczywiście również zjawiskiem negatywnym. Ludzie nie mają wystarczająco dużo pieniędzy. Tworzy to podstawy rozwoju korupcji na wszystkich poziomach. Innym jest nieefektywność, przynajmniej aparatu biurokratycznego. Natrafiasz na to, kiedy dochodzisz do granicy. Mówimy nie tylko o Ukrainie, ale także o Polsce. Dziwne jest mi, kiedy te wszystkie procedury na granicy trwają tak długo, bo wszystko można zrobić znacznie szybciej i sprawniej. Nie rozumiem, dlaczego tak jest.
IN: Dla porównania, jak obcokrajowiec przyjeżdża do Norwegii, to nie ma podobnych trudności, wszystko jest szybkie i bezbłędne?
ON: Tak. Czy pamiętasz przypadek, kiedy bardzo szybko otrzymałem dokument z Norwegii? Byłeś zdumiony, że w ciągu kilku dni otrzymałem dokumenty z apostille. Musiałem też iść do trzech wydziałów. Norwegia też ma biurokrację. Działa to jednak w drugą stronę, generalnie wszystko jest online. Dlatego staje się dość trudne, gdy trzeba rozmawiać z ludźmi, aby coś zrobić. Wszystko robisz online. To zbyt „nowoczesne zasady”, bo banki nie mają już biur. Istnieją tylko usługi online. Jeśli musisz z kimś porozmawiać, nie będziesz w stanie – będziesz komunikować się tylko online. Otrzymujesz imię i nazwisko oraz numer osoby, która jest Twoim doradcą w banku. Nie możesz na przykład po prostu iść do banku i zdobyć pieniądze. Nie jest to możliwe w Norwegii.
I. N.: Porozmawiajmy o instytucjach ukraińskich. A co z anglojęzycznymi osobami na Ukrainie? Czy wszyscy mówią po angielsku? Czy miałeś z tym jakieś problemy?
ON.:Oczywiście, że tak. Ludzie nie mówią po angielsku i jest to problem dla obcokrajowców. Są tacy, którzy dość dobrze mówią po angielsku, ale w większości powiedziałbym, że język ten nie jest dobrze używany. Mam teraz na myśli młodych ludzi, którzy jako pierwsi powinni porozumiewać się po angielsku. Rozmawiałem z wieloma młodymi ludźmi i większość z nich nie mówi po angielsku. Szukaliśmy więc wspólnego języka poprzez ukraiński lub rosyjski. Na początku mówiłem trochę po rosyjsku, bo robiłem to dawno temu w domu. Znałem trochę rosyjski. Poza tym korzystałem z różnych aplikacji randkowych. Początkowo pisałem po rosyjsku, ale teraz używam oczywiście tylko ukraińskiego. Umiem pisać i mówić. Mogę iść na randkę! Nie mogę jeszcze prowadzić interesów w języku ukraińskim, ale uczę się. Bardzo poważnie podchodzę do nauki języków, przede wszystkim ukraińskiego, a potem rosyjskiego i polskiego. Znam też dość dobrze francuski, hiszpański i niemiecki. kocham francuski Ona jest moją ulubioną.
I. N.: A propos, o nauce ukraińskiego – jak to było? Co było najtrudniejsze, a co najłatwiejsze?
ON: To trudne. To było trudne. Ale lubię język! Na przykład bardziej mi się podoba niż rosyjski. Uważam, że ukraiński to piękny język, ale trudno się go nauczyć. Było to dla mnie bardzo trudne i trudne, tak jak na przykład nauka angielskiego. A gramatyka jest trudna. Ale nie ma rzeczy niemożliwych. Wszystko jest możliwe. Dlatego wynająłem prywatnego nauczyciela – żeby się spotykał i mówił po ukraińsku.
I.N.: O ile wiem, na uniwersytecie studiowałeś nawet ukraiński.
ON: Tak, to była bomba! Próbowałem, ale to ryzykowne. Kulturowo to było dla mnie za dużo. Jest to metoda pedagogiczna.
I.N.: Nie podobało ci się?
OH: To było dla mnie zbyt staroświeckie. Tak, w pewnym sensie jest skuteczny. Chodziłem do par przez cztery lub pięć tygodni. Uczyłem się ukraińskiego w tym samym czasie co hiszpańskiego, ponieważ chciałem je połączyć. Różnice kulturowe były jednak znaczne, a sposób nauczania znacznie bardziej rygorystyczny niż w Europie Zachodniej.
I.N.: Po prostu nie chciałeś dyscypliny – i to był jedyny powód?
ON: Norwegia jest za mała. Rozwija się bardzo szybko. Myślę, że przez ostatnie trzydzieści czy czterdzieści lat mieliśmy absolutną wolność: swobodnie przychodzisz na uniwersytet, jeśli chcesz, a jeśli nie chcesz, to zostajesz w domu. Rób co chcesz. Jesteś studentem i za to odpowiadasz. Ale tutaj (red. – na Ukrainie) wszystko jest tak, jakbyś był w gimnazjum. Jesteś kontrolowany. Musisz stanąć przed nauczycielem i porozmawiać o odrobionej pracy domowej. A dla osoby w moim wieku to wciąż przerażające. Ale ci koledzy, którzy mają siedemnaście lub osiemnaście lat – dla nich wszystko jest cudowne, dobrze sobie poradzili. Przez pierwsze cztery tygodnie uczyli się wielu języków. Byłem pod wrażeniem, naprawdę pod wrażeniem. To zarówno plus, jak i minus. Czasami stare metody usprawiedliwiają się, a czasami warto sięgnąć po nowoczesne.
Z reguły w Skandynawii nowoczesności to po prostu za dużo. W szkołach i innych systemach biurokratycznych stosuje się zbyt dużo technologii cyfrowej.
I.N.: Czy mógłbyś nam opowiedzieć ciekawą przygodę lub historię, która przydarzyła Ci się na Ukrainie, na przykład incydenty z policją lub coś bardziej pozytywnego?
ON: Tak, miałem dziwne incydenty. „Najpoważniejsze” z nich miało miejsce w Bukareszcie w Rumunii. Wracałem z zagranicy, przekroczyłem granicę rumuńską na Ukrainę. Zostałem zatrzymany po stronie Ukrainy. Celnik zapytał mnie o Zieloną Kartę Ubezpieczenia, o którą zwykle proszą. Oczywiście miałem go, ale ten dokument stracił ważność, ponieważ trzeba go co roku odnawiać. W rzeczywistości wygasł dwa miesiące temu. Tak, było źle i powiedziano mi: „Przepraszam, ale musisz wracać do Rumunii”. I na szczęście pojawił się inny facet. Był też z celników. Szepnął jej coś i wysłał mnie do biura. Chcieli pieniędzy. Po prostu dałem im dwieście czterysta sześćset osiemset hrywien. Powiedzieli: „Dziękuję! Do widzenia! Powodzenia!”
Ale najciekawsze było to, że po godzinie na drodze pojawiła się policja. Najwyraźniej zadzwonili do nich urzędnicy celni i powiedzieli: „Przychodzi facet, którego możesz zatrzymać, bo ma problemy z ubezpieczeniem”. Policjant od razu zapytał mnie o moją kartę ubezpieczeniową. Dodatkowo musiałem zrobić test alkomatem, który wykazał, że we krwi mam alkohol. Odczyty testera były zniekształcone, wykazywało lekkie przekroczenie normy, co oczywiście było jawnym kłamstwem. W każdym innym przypadku powiedziałbym: „Cóż, chodźmy do oddziału, tam to wymyślimy”. Ale naprawdę miałem problemy z ubezpieczeniem. A potem ten stróż mówi mi: „Przekroczyłeś dopuszczalną dawkę alkoholu, ale to nieistotne, możemy o tym zapomnieć. Ale twoje ubezpieczenie jest spóźnione, a to już jest bardzo poważne”. Musiałem więc zapłacić grzywnę w wysokości 2400 hrywien. Dałem mu 1400 hrywien.
Później miałem trzy incydenty z nową policją. Ale policja była miła. Nie miałem żadnej grzywny. Kiedyś cofałem w ruchu jednokierunkowym. Innym razem jechałem częścią ulicy przeznaczoną dla autobusów i tramwajów. Ale nowi policjanci potraktowali mnie ze zrozumieniem, co jest bardzo dobre. To prawdziwy upgrade usług dla ludzi i turystów.
Możesz przestraszyć się opowieści o spotkaniach z milicją lub policją. Zawsze interesują mnie takie rzeczy, kiedy wyjeżdżam do nowego kraju.
I. N.: Powiedz mi proszę, jak możesz scharakteryzować Ukraińców?
O. N.: Ukraińcy są bardzo mili. To oczywiście jeden z powodów, dla których tu jestem. Wynająłem mieszkanie cztery lata temu. Jako turysta byłem tu trzy miesiące, trzy miesiące poza krajem. Zaprzyjaźniliśmy się wtedy z właścicielami, a dziś są moimi bliskimi przyjaciółmi. Znam wiele osób i wiele razy bywałem w klubach nocnych. Wielką niespodzianką było zobaczyć spokojną atmosferę w klubach nocnych we Lwowie i na Ukrainie. Byłem w nocnych klubach w Tarnopolu, Iwano-Frankowsku, Łucku, Winnicy, Odessie. Poziom agresji jest tak niski, że jest fantastyczny! Ponieważ w wielu innych krajach Europy Zachodniej tak nie jest. W Skandynawii w Norwegii, jeśli chodzi o alkohol, wszyscy stają się bardzo agresywni. To oczywiście jest nieprzyjemne.
Lwów to także bardzo czyste miasto. Tu sprzątane są chodniki. Podobnie sytuacja wygląda w innych krajach wschodnich. To samo w Rydze na Łotwie, gdzie byłem sześć razy. Ta sama sytuacja. Wszystko jest czyste, czyste, czyste! Jeśli przyjedziesz do mojego miasta w Norwegii, całe centrum miasta po weekendzie wygląda jak wysypisko. Tam sprzątają, ale to naprawdę inna kultura. Dlatego pod tym względem prowadzi Ukraina. W rzeczywistości jest tu wiele pozytywów.
I.N.: Na pewno wiesz, że ostatnio mieliśmy problemy z wywozem śmieci?
O.N.: Tak, w Norwegii tak by się nie stało, bo procesy są już w pełni ustalone. Nie mamy z tym problemu. I wiem, że czasem gdzieś w mieście mogą być problemy z nagromadzeniem śmieci. Widziałem to kilka razy. Zdarza się. Raz na trzy lata. Ale to zupełnie inna sprawa. Chodzi o strukturę, o system. Przeważnie ludzie, starsze kobiety, zamiatają chodniki w nocy, wcześnie rano lub późno w nocy, na przykład w centrum miasta – i to jest w porządku. Nie robią tego w Norwegii. Używają tam maszyn czyszczących. Ale nie tak często. Chodzi o mentalność. Faktem jest, że norweska młodzież na przykład w weekendy wyrzuca śmieci na ulicę. Po prostu rzucają to na ziemię! Chociaż tutaj iw innych krajach wschodnich tego nie robią. Używasz pojemników na śmieci. Dużo ich. Mniej jest ich na przykład w Norwegii.
IN: Na koniec, podsumowując, co można powiedzieć dobrze lub źle o Izbie Adwokackiej „Migrate”?
ON: Cóż, mogę cię zapewnić, że żałuję, że nie wiedziałem o tobie, kiedy pierwszy raz tu przyjechałem. Poleciła mi Cię znajoma, moja masażystka.
I pomyślałem: „Prawnik? On jest prawnikiem. Jest drogi.” Wiesz, w Norwegii nie korzystają z usług prawników, tak jak ty tutaj. Tylko jeśli naprawdę tego potrzebujesz. Ale nie na kupno domu, nie na małżeństwo, nie z takich powodów. Nie potrzebujesz tego. Usługi prawne są bardzo drogie, podobnie jak w USA. Więc nigdy nie myślisz o prawniku. Tylko jeśli zrobisz coś naprawdę złego. Żałuję, że nie wiedziałam o Tobie, kiedy kupowałam mieszkanie. Pomogli mi wtedy moi przyjaciele. Przeszliśmy przez całą biurokrację i wszystko było w porządku. Ale myślę, że byłoby to bardziej efektywne, gdybym skorzystał z usług Migrate. Kontaktowałem się z Państwem kilka razy i obsługa jest tak wysoka, wystandaryzowana, profesjonalna i bardzo przyjemna. Bardzo dobrze dbasz o swoich klientów. Poleciłem cię kilku osobom i oczywiście nadal to robię.
I.N.: Bardzo dziękuję! Próbujemy. Po prostu wykonujemy naszą pracę.
ON: Tak, wiem. Dodam, że powiedziano mi też, że nie jest tak łatwo dostać się do kancelarii, bo prawnik niekoniecznie zawsze jest po prostu prawnikiem. To jak wielu specjalistów w jednym, którzy otrzymali dyplom z uczelni, co zresztą nie jest tanie. Niedawno poleciłem Twoją firmę. Serbski przyjaciel musiał opuścić Ukrainę po trzech miesiącach. Był zdenerwowany, wyjechał do Serbii. Zgłosił się do innej kancelarii i był w trakcie uzyskiwania wizy. Ale ten prawnik nie miał czasu na przygotowanie dla niego dokumentów. Specjaliści, którzy tu pracują, są bardzo mili. Jesteś kimś więcej niż profesjonalistą, jesteś bardzo przyjazny. Masz prawdziwą życzliwość. To duża różnica. Wykonujesz fantastycznie dobrą robotę.
Jestem realistą i wierzę w to, co widzę. Czuję się teraz bardzo komfortowo, jeśli kiedykolwiek będę potrzebować porady prawnej. Ponieważ możesz rozwiązać wszystko bez problemów.
I.N.: Jestem dumny, że słyszę takie słowa! Dziękuję Ci!
